Mówi się, że Maderę poznaje się nogami na lewadach, ale ja uważam, że równie ważne jest poznawanie jej smakiem. Po sukcesie dwóch poprzednich zestawień restauracyjnych odkryć, moja kulinarna mapa wyspy wciąż się rozrasta. Dzisiaj zabieram Was w miejsca, gdzie menu często układa sam ocean, a stoliki obok zajmują głównie miejscowi. Gotowi na trzecią porcję moich ulubionych adresów?
Zanim przejdziemy do nowości, sprawdź koniecznie poprzednie części moich odkryć:
Nasze restauracyjne odkrycia – część 1 (Funchal i okolice)
Nasze restauracyjne odkrycia – część 2 (Santana, Calheta i północ)
Maktub Pub
- Avenida dos pescadores paulenses nº 160, Paúl do Mar
Maktub to nie jest zwykła restauracja – to miejsce, w którym czas płynie inaczej. Jeśli szukacie surferskiego klimatu, absolutnego luzu i jednego z najlepszych widoków na zachód słońca na całej wyspie, to trafiliście idealnie.
W Maktub nie znajdziecie klasycznego, drukowanego menu. Tutaj rządzi to, co danego dnia dostarczyli rybacy. Kelnerzy po prostu opowiedzą Wam, co szef kuchni przygotował na dzisiaj. My jedliśmy tutaj ryby podawane z tropikalnymi owocami – to odważne połączenie smakuje tu wyjątkowo dobrze. Miejscowi pojawiają się tutaj wieczorami, żeby napić się drinków przy zachodzie słońca – ich specjalnością jest genialna caipirinha, która przy szumie fal smakuje najlepiej na świecie.

Leme Marisqueira
- Porto Recreio da, Av. D. Manuel I 4, Calheta
Lokal ten znajduje się bezpośrednio w marinie w Calheta. Choć z zewnątrz wygląda na nowoczesny i elegancki, w środku panuje bardzo przyjazna atmosfera, a kuchnia skupia się na tym, co w oceanie najlepsze.
Osobiscie zachwycam się tam espadą z bananami – jest przygotowana wyśmienicie. To miejsce to również raj dla fanów owoców morza, a grillowana ośmiornica (polvo) jest tu niezwykle miękka. Mam dla Was też praktyczną wskazówkę: w Leme można wziąć na wynos bolo do caco, które jest tutaj bardzo dobre – idealna opcja, jeśli planujecie dalszą drogę lub piknik nad oceanem.

A Conchinha
- R. dos Emigrantes nº 4, Porto Moniz
Szukając czegoś autentycznego w Porto Moniz, z dala od największego zgiełku przy basenach, trafiłem do Conchinha. To klasyczny bar/snack-bar, gdzie stoliki zajmują głównie lokalsi i osoby pracujące w okolicy – a to zawsze najlepsza rekomendacja. Co prawda coraz częściej można tu spotkać również turystów, którzy odkryli to miejsce, ale wciąż zachowuje ono swój pierwotny, szczery charakter.
Ja zawsze wpadam tam, gdy nie mam zbyt wiele czasu, głównie na bolo do caco i soki, które świetnie orzeźwiają podczas podróży. Jeśli jednak chcecie zjeść coś więcej, to też jest to bardzo dobre miejsce. Ich prego no bolo do caco (stek w typowym maderyjskim chlebie) to absolutna czołówka – mięso jest delikatne i świetnie doprawione. Co ciekawe, bar ten oferuje też bardzo dobre opcje wegetariańskie, co w tak tradycyjnych miejscach na Maderze wciąż jest miłym zaskoczeniem. Idealne miejsce na szybki lunch podczas zwiedzania północy.

Restaurante Cachalote
- Frente de Mar de Porto Moniz, Porto Moniz
Na koniec miejsce z jedną z najbardziej spektakularnych lokalizacji, jakie możecie sobie wyobrazić. Restauracja Cachalote jest dosłownie wbudowana w wulkaniczne skały tuż przy oceanie. Działa od 1969 roku i ma w sobie ten wyjątkowy, dawny klimat. Mam do tego miejsca szczególny sentyment – to właśnie tutaj jadłem po raz pierwszy podczas mojego pierwszego pobytu na wyspie w 2009 roku.
Warto wiedzieć, że miejsce to ma też wymiar historyczny. W niewielkiej sali restauracyjnej znajduje się wystawa zatytułowana „da Terra ao Mar” (Od Ziemi po Morze). To mała, ale bardzo kompletna próbka historii Porto Moniz z lat 40. XX wieku. Możemy tam zobaczyć pamiątki po polowaniach na wieloryby, tradycyjnym rolnictwie i rybołówstwie rzemieślniczym – zajęciach, które przez dekady definiowały życie tutejszej ludności.
Specjalizują się w tradycyjnej kuchni regionalnej i choć karta jest szeroka, ja zaglądam tu głównie dla dwóch pozycji. Pierwszą z nich jest tutejsza zupa rybna – esencjonalna i pełna smaku. Drugim punktem obowiązkowym są grillowane sardynki, które jem tam regularnie i które nigdy nie zawodzą. Największą atrakcją pozostaje jednak widok z okna: fale rozbijające się o skały tuż przy Waszym stoliku sprawiają, że posiłek staje się niezapomnianym przeżyciem.


